*Julka*
Obudziłam się. Byłam wkurzona. Mam nadzieje, że już nigdy go nie spotkam.
Podrywacz. Zjadłam śniadanie i postanowiłam iść na zakupy.
*Andreas*
Cały czas o niej myślałem. Muszę zaciągnąć ją do łóżka. Dam rade! Jak nie ja to kto?
*Julka*
Zrobiłam zakupy. Szłam do domu przez park. Niestety droga nie była łatwa. Napadli mnie. Było ich dwóch. Chcieli mnie skrzywdzić. Pojawił się on.
-Zostawcie ją-powiedział.
-A jeśli nie to co?
-To gówno! Wypad!
-Jeszcze Cię znajdziemy idiotko!
Zaczęłam płakać. On podszedł i mocno mnie przytulił.
-Nie martw się, nie skrzywdzą Cię jestem tu i będę.
-Dziękuję-powiedziałam i wtuliłam się ponownie w jego tors.
*Andreas*
Gdy zobaczyłem ją i ich wystraszyłem się, bałem się o nią. Była taka bezbronna, płakała ona chyba mi się..nie nie to nie możliwe. Andreas Wellinger się nie zakochuje.
Zaliczę ją i zostawie tak jak poprzednie.
*Julka*
Byłam mu bardzo wdzięczna. Nawet go polubiłam. Może nie jest taki zły?
Pozory czasami mylą..
Genialny. Czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nowy rozdział :) http://blekit-oczu-blekit-nieba.blogspot.com/
Buziaki :)