niedziela, 31 maja 2015

Rozdział drugi.

*Julka*
Obudziłam się. Byłam wkurzona. Mam nadzieje, że już nigdy go nie spotkam.
Podrywacz. Zjadłam śniadanie i postanowiłam iść na zakupy.

*Andreas*
Cały czas o niej myślałem. Muszę zaciągnąć ją do łóżka. Dam rade! Jak nie ja to kto?

*Julka*
Zrobiłam zakupy. Szłam do domu przez park. Niestety droga nie była łatwa. Napadli mnie. Było ich dwóch. Chcieli mnie skrzywdzić. Pojawił się on.
-Zostawcie ją-powiedział.
-A jeśli nie to co?
-To gówno! Wypad!
-Jeszcze Cię znajdziemy idiotko!
Zaczęłam płakać. On podszedł i mocno mnie przytulił.
-Nie martw się, nie skrzywdzą Cię jestem tu i będę.
-Dziękuję-powiedziałam i wtuliłam się ponownie w jego tors.

*Andreas*
Gdy zobaczyłem ją i ich wystraszyłem się, bałem się o nią. Była taka bezbronna, płakała ona chyba mi się..nie nie to nie możliwe. Andreas Wellinger się nie zakochuje.
Zaliczę ją i zostawie tak jak poprzednie.

*Julka*
Byłam mu bardzo wdzięczna. Nawet go polubiłam. Może nie jest taki zły?
Pozory czasami mylą..

Rozdział pierwszy.

*Julka*
Kolejny nudny dzień w szkole. Nudny polski, nienawidzę tego. Jeszcze dwie godziny i do domu, weekend. Zapytała mnie, tak myślałam-kolejna jedynka.
Pozostałe dwie lekcje to WF więc luz. Lekcje skończyły się. Szłam jak najszybciej, bo widziałam, że mój były chłopak spogląda na mnie. Nie chce z nim gadać, miłość dla mnie już nie istnieje. Szłam coraz szybciej. Wpadłam na kogoś.
-Te lalunia uważaj jak chodzisz-przede mną stał- Andreas Wellinger. Gdyby była tu moja przyjaciółka odrazu by go pocałowała, zakochana w nim po uszy-nie zna go, idiotyczne. Jak dla mnie to zakochany w sobie skoczek.
-Sory-powiedziałam i odeszłam. Nie miałam ochoty z nim gadać.

*Andreas*
Niezła z niej laska Emotikon gasp Musi być moja, przynajmniej na jedną noc-będzie moja Emotikon grin Nie wierze w miłość-liczy się tylko jedno-zaliczenie kolejnej laski. Idę za nią-będzie ciekawie.

*Julka*
Ten idiota za mną idzie i myśli, że ja tego nie widzę (?) Czego on chce?
-Po co za mną leziesz?
-Bo mi się spodobałaś skarbie.
-Odpuść sobie, dobrze? Nie mam ochoty na tani 'podryw'. Odczep się. Nie chodź za mną. Potknęłam się i prawie przewróciłam-czemu ja mam takie 'szczęście'. On mnie złapał i musnął moje usta.
-Masz coś z głową?
-Lecisz na mnie, widzę to!
-Nie doczekanie! Odeszłam.
-I tak będziesz moja-krzyknął w moją strone!
Co za idiota..mam nadzieje, że już nigdy go nie zobacze.
Wróciłam do domu, zjadłam obiad, oglądnęłam film, wykąpałam się i poszłam spać. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kilka pierwszych rozdziałów było już napisane dlatego na początku będą krótkie. :*